sobota, 18 maja 2013

Epilog

Siedzę na ławce i patrze przed siebie. Dookoła mnie wirują płatki śniegu i powoli zaczyna się ściemniać. Kocham takie wieczory. Do płuc mocno wciągam mroźne powietrze, to za którym najbardziej przepadam. Całe to otoczenie działa na mnie kojąco i pozwala oderwać się od otaczającej rzeczywistości która nie jest łatwa. Powracają wspomnienia i teraz nie jest już tak miło. W głowie ciągle mam obraz kruchej brunetki leżącej w szpitalnym łóżku. Jej twarz jest przerażająco blada, a usta sine. Kiedy pomyślę, że nigdy nie zobaczę już jej roześmianych oczu, pod moimi powiekami zbierają się łzy. Przypominam sobie każdą sekundę spędzoną z nią. Pamiętam jej pogardliwe spojrzenie kiedy popatrzyła na mnie pierwszy raz. Pamiętam jej smutne oczy wpatrujące się w piękne szczyty Alp, gdy siedziała w kawiarence na Bergisel. Pamiętam łzy, które płynęły po jej policzkach za każdym razem gdy mówiła lub wspominała swoją mamę. Pamiętam jej słodkie usta, które mną zawładnęły i pamiętam ciepło bijące z jej ciała. Żadnego z wspomnień nigdy nie chciałbym zapomnieć, nawet tych, z chwil spędzonych w szpitalu, bo właśnie wtedy choć wiedziałem, że jestem tak blisko utraty jej to wtedy po raz pierwszy usłyszałem najpiękniejsze słowa na świecie. Pokochała mnie. Pokochała mnie za to kim jestem i za to kim chciałem się stać, a dzięki niej stałem się lepszy. Nic nie mogło równać się z tym uczuciem.
Kochałem ją rok temu i kocham ją dzisiaj. Jedyne co zmieniło się to siła tego uczucia.
Na mój policzek spada płatek śniegu i po chwili spływa po nim jak samotna łza.
- Dlaczego płaczesz?- słyszę pytanie.
Momentalnie prostuje się i wstaje.
- Nie płaczę, to zima tak bardzo mnie kocha, że na moim policzku składa pocałunki w postaci śnieżynek.- uśmiecham się szeroko patrząc na nią.
- Lepiej niech się od Ciebie odczepi, bo będę bardzo zazdrosna.- mówi poważnie i wspina się na palce by dosięgnąć swoimi ustami moich.
- Nie ma z Tobą szans.- szepcze i wpijam się w jej usta.
Trwamy w pocałunku dopóki nie zabraknie nam tchu, dopiero wtedy odrywamy się od siebie.
- Dlaczego chciałeś spotkać się akurat tu?- pada pytanie.
- Bo właśnie w tym miejscu poczułem, że Cie kocham. Może wtedy tego jeszcze nie wiedziałem, ale czułem to. I dlatego w tym miejscu chciałem zapytać Cię- klękam przed nią a z kieszeni kurtki wyjmuję pudełeczko, które powoli otwieram- czy uczynisz mi ten honor i zostaniesz moją żoną?
Maja klęka na wprost mnie i zarzuca mi ręce na szyję.
- Tak, Maćku! Z największą przyjemnością!- szepcze po czym składa na moich ustach namiętny pocałunek.
Po chwili na jej palcu błyszczy przepiękny pierścionek, a ja jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi.
- Co ja bym bez Ciebie zrobił?- pytam, gdy siedzimy już wtuleni w siebie na ławce na rynku w Zakopanym.
- Co ja zrobiłabym bez Ciebie? Gdyby nie Ty nie wiem czy byłabym teraz tu.
- Głupoty opowiadasz.- całuje ją w czubek głowy.
- Gdybyś nie był przy mnie nie wiem czy miałabym siłę przetrwać to wszystko. Cała ta operacja, leczenie, ciągłe badania, kontrole, lekarstwa. Dziwie się, że nie uciekłeś przy pierwszej lepszej okazji.
- To tego się spodziewałaś?- unoszę brwi.
Kręci głową.
- Ale nie sądziłam też, że zniesiesz to wszystko- uśmiecha się przepraszająco- Wybacz.
- Rozumiem.. Łatwo nie było, ale wiesz, kiedy się kogoś kocha zrobi się dla niego wszystko.
- Kocham Cię Maćku.
- Ja Ciebie też Maju.
***
Równo miesiąc po zaręczynach stoję przed ołtarzem i czekam na Maję, którą prowadzi do mnie pan Piotr. A właściwie to Piotr, mój teść, mój drugi ojciec. Nie mogę przestać się uśmiechać, mimo, że na zewnątrz mocno prószy śnieg i temperatura spadła grubo poniżej zera to w moim sercu rozgościło się lato. Patrzę na nią jak idzie w białej sukni i nie wierzę, że to dzieje się naprawdę. Rok  temu nie miałem nawet pewności czy wybudzi się po operacji, a dziś jest tu ze mną i za kilka minut ma się stać moją żoną. Kościół pęka w szwach. Są tu wszyscy, których kocham, ale także zupełnie nieznani mi ludzie, którzy w tym najważniejszym dla mnie dniu chcą być ze mną.
- Od teraz ona jest Twoja.-mówi do mnie Piotr i podaje mi rękę swojej córki.
Ceremonia ślubna przebiega jak dla mnie zdecydowanie za wolno, ale mimo to już po kilkunastu minutach zostaje mężem najwspanialszej istoty pod słońcem.
Nadchodzi czas na wesele i na nowe życie.
Z Nią.

 _____________________________________________________________________
Eh... no i mamy koniec... Chyba pasuje wam takie zakończenie, co? :) Jak dla mnie jest
ok, nie mogłabym zostawić Macieja w żałobie, choć myślałyście, że jestem do tego zdolna :P
Dziękuję wam za czas spędzony tu z wami i dla was. Dziękuję za każdy komentarz, który
przyczynił się do tego, że pierwszy raz udało mi się pociągnąć bloga do końca. Chciałabym
powiedziec, że jeszcze wrócę, ale to raczej nie będzie prawdą. Nawet jeśli będę jeszcze
tworzyc jakieś blogi to raczej nie będą one miały nic wspólnego ze skokami..
Mimo wszystko ciesze się, że to opowiadanie napisałam, chwilami było ciężko, ale udało się.
A teraz oficjalnie ogłaszam ZAKOŃCZENIE bloga :)
Trzymajcie się :) 


5 komentarzy:

  1. O jezu, jak mogłam nie zauważyć wcześniej tego epilogu?! O_O
    jak zaczęłam czytać, to serce we mnie zamarło i myślałam już, że spełnił się najgorszy scenariusz a ty zabawiłaś się w sadystę, ale ... uch,mogłam odetchnąć z ulgą, jednak wszystko skończyło się szcześliwie :D aż łzy mialam w oczach jak Maciek oświadczył się Mai,a potem ślub :D naprawdę szkoda, że to juz koniec, ale przynajmniej piękny koniec :D
    Mam nadzieję, że jednak zmienisz zdanie i wrócisz z kolejnym, wspaniałym skocznym opowiadaniem :) w każdym razie ja czekam niecierpliwie! :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to czytałam to myślełam, że się rozpłaczę. Obawiałam się, że dojdzie do najgorszego, ale na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie. :) Teraz czekam, aż wrócisz z czymś nowy :P
    tym czasem Zapraszam do mnie na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/ na nowy 15 rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie nowy, zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do siebie na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/. Gdzie pojawił się właśnie nowy 16 rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne opowiadanie:D Aż szkoda, że takie krótkie:D Pozdrawiam i zapraszam do mnie: stochispolka.blog.pl orlykruczka.blog.pl
    pozdrawiam fanka;)

    OdpowiedzUsuń