piątek, 17 maja 2013

Rozdział 17

- Nie panie Nowakowski, to na pewno nie rak.
Gdy usłyszałem te słowa, wydawało mi się, że coś przywróciło mnie do życia. Moje serce znów zaczęło normalnie bić, choć jak na mój gust nadal łomotało nadzwyczaj szybko. Wstałem i szybkim krokiem zmierzałem do sali Mai. Chciałem zobaczyć ją już, teraz i nie było dla mnie ważne to czy mogę tam wejść czy nie. Musiałem się znaleźć przy niej i musiałem ująć jej dłonie w swoje. Zatrzymałem się przed drzwiami pomieszczenia i otworzyłem je cicho. Wsunąłem się bezszelestnie do środka i zorientowałem, że brunetka nie śpi. Patrzyła właśnie w stronę wejścia jakby na mnie czekała. Uśmiechnąłem się do niej szeroko i już po chwili siedziałem na jej łóżku, trzymając ją za rękę.
- Maciek..- wyszeptała.
- Jestem kochanie.- odgarnąłem kosmyk jej włosów.
- Chciałam z Tobą porozmawiać..
Muszę przyznać, ale zaskoczyła mnie. Teraz kiedy patrzyła na mnie, wydawało mi się, jakbyśmy wcale nie byli w tym miejscu, w którym byliśmy, a Maja była zupełnie zdrowa. Na jej policzkach pokazały się lekkie rumieńce, co delikatnie podniosło mnie na duchu. Brunetka wsparła się na łokciach i oparła wygodniej o poduszkę.
- Słucham Cię.- odpowiedziałem nie wiedząc czego się spodziewać.
- Chciałam Ci powiedzieć, że tęskniłam..- mówiła to cicho i widać było, że sprawia jej to trochę wysiłku, ale w tej chwili chyba właśnie tego potrzebowała. A może to ja byłem egoistą i chciałem usłyszeć te wszystkie słowa z jej ust i dlatego nie powstrzymywałem jej przed mówieniem? - Chciałam zadzwonić, ale nie czułam się dobrze. Miałam nadzieję, że przyjedziesz. Może to głupie, ale bardzo tego pragnęłam...
- To nie jest głupie. Gdybym tylko wiedział wcześniej... Byłbym tu już od początku..
- Ważne, że jesteś teraz... Nie wiem czy będę miała Ci okazję jeszcze powiedzieć,że..
- Maja! Nie mów tak!- nie mogłem tego słuchać- Nie chcę, żebyś mówiła mi teraz coś pod wpływem chwili. Będziemy mieli jeszcze możliwość porozmawiania milion razy, więc lepiej się zastanów o czym chciałabyś mi wtedy powiedzieć i czy nie będziesz żałować słów, które teraz wypowiesz.- uśmiechnąłem się do niej lekko by pokazać, że wierzę w to co mówię.
- Milion razy?- zapytała.
- Milion milionów, a nawet więcej.- pogładziłem ją po policzku, a ona wtuliła się nim w moją dłoń.
- Obiecujesz?- spojrzała mi w oczy.
- Obiecuję.- powiedziałem pewnie.
- Ale chce żebyś wiedział, że...- zamilkła jakby chciała sprawdzić czy jej przerwę, a kiedy upewniła się, że tego nie zrobię kontynuowała- że, zakochałam się w Tobie.
Przez chwilę nie wiedziałem co jej odpowiedzieć, a wiedziałem, że każda sekunda mojego zwlekania jest dla niej bolesna, ale po prostu rozmiękczyła mnie tym zupełnie. Kiedy patrzyłem na nią, jaka jest krucha coś we mnie pękało. Starałem się nie dopuszczać do siebie myśli, że może odejść, ale kilka razy już wdarły się one do mojej głowy. Wizje te były straszne, a teraz, po tym wyznaniu po prostu coś się zmieniło. Nie potrafiłem myśleć jak wyglądałoby moje życie bez niej. I choćbym miał spędzić resztę swojego życia z nią w tym szpitalu wolałem to niż wizję samotnego życia.
- Pewnie Cie przestraszyłam..- westchnęła cicho- Ale musiałam Ci powiedzieć, dopóki mogę. Na początku nawet nie chciałam Cię znać, moje takie małe uprzedzenie, które pomogłeś mi przezwyciężyć- kąciki jej ust uniosły się lekko.
- Jakie uprzedzenie?- wyrwało się z moich ust.
- Jakby to powiedzieć... nie cierpię Polaków- zawstydzona spuściła wzrok, ale mówiła dalej- Moja mama zginęła przez jednego z nich.. Gdyby zachował się jak człowiek i wezwał pomoc ona była by tu ze mną, rozumiesz?
Pokiwałem głową.
- A on po prostu uciekł z miejsca wypadku, w sądzie wszystkim wciskał kit, że to moja mama spowodowała wypadek, szkoda, że nie wspomniał, że tamtego dnia był zalany w trupa. Na szczęście policja złapała go na czas, zrobiono mu wszystkie badania, więc nie mógł się wywinąć.
- Maja rozumiem Cię, ale to jeden pojedynczy przypadek.
- Wiem...ale nie potrafiłam się z tym pogodzić przez długi czas.. Nigdy nie chciałam już jechać do Polski, dlatego nigdy tam się nie spotkaliśmy. W innych krajach z resztą też trzymałam się z dala od waszej ekipy.
- To wiele tłumaczy.- uśmiechnąłem się lekko.
- Na szczęście pojawiłeś się Ty, zobaczyłam jakim dobrym człowiekiem jesteś i wreszcie zostawiłam przeszłość za sobą.
- Maja.. ja też się w Tobie zakochałem- wyszeptałem.
Na jej twarzy dostrzegłem ten cudowny uśmiech, na który czekałem z takim utęsknieniem.
- Teraz mogę spokojnie zasnąć.- odpowiedziała nie przestając się uśmiechać.
- Niedługo pojawi się lekarz, który ma Ci pomóc. Damy sobie radę. Teraz odpoczywaj.
Przysunąłem się do niej i pocałowałem. Maja zaraz potem zasnęła a ja wyszedłem na korytarz.
***
Specjalista miał się zjawić dopiero późnym popołudniem, więc trochę spokojniejszy o brunetkę przekonałem pana Piotra by pojechał ze mną do domu. Nowakowski zajął się swoimi sprawami, których miał dość dużo na głowie, a ja zabrałem się za robienie obiadu. Z zakupów, które zrobiłem kilka dni temu prawie nic już nie zostało, więc musiałem mocno improwizować, jednak pomysł ze zrobieniem spaghetii nie wydawał mi się taki najgorszy. Kiedy makaron się gotował, zajrzałem do Nowakowskiego.
- Pomóc w czymś?- zapytałem przekraczając próg jego gabinetu.
- O Maciuś. Choć, choć. Chyba powinieneś coś zobaczyć.
Podszedłem bliżej, a mężczyzna obrócił w moją stronę laptopa na którym pracował. Usiadłem obok niego i spojrzałem na pulpit. Przedstawiał on jakiś artykuł o skokach. No tak, w końcu wczoraj odbył się kolejny konkurs. Straciłem już nawet rachubę, które to zawody były, w których nie brałem udziału. Właściwie mogłem powiedzieć, że ten sezon mam już za sobą. Mówi się trudno. Szybko przeleciałem wzrokiem po tekście i z ogłupieniem spojrzałem na Piotra.
- Co ich obchodzi jakie mam problemy?- zapytałem.
- Przykro mi Maciusiu. Ale nie dziw się, że skupiają na Tobie swoją uwagę. Jeszcze kilka tygodni temu wygrałeś konkurs, rozbudziłeś nadzieje a teraz zniknąłeś.
Nie miałem siły myśleć o tym co te dziennikarskie hieny wypisują na mój temat. Jak przegrywam jest źle, jak wygrywam wcale nie lepiej, a jak mnie nie ma to wtedy głupie spekulacje. Kocham ten sport, ale czasem mam chęć to wszystko rzucić. Stać się zwykłym chłopakiem którego nikt nie zna.
- Zadzwonię później do rodziców, może oni pomogą mi chociaż to załatwić.
- Jeśli mógłbym jakoś pomóc, to jestem do Twojej dyspozycji.
- Dziękuję- rzuciłem i wróciłem do kuchni, by móc ocalić chociaż obiad.
***
Po 16 razem z Nowakowskim byliśmy już w szpitalu. Maja była podobno po kolejnych badaniach. Doktor Baum, który stał się jej nowym lekarzem prowadzącym niewiele nam powiedział. Jedyne co wiedzieliśmy na pewno to to, że czekamy na wyniki jakiś ważnych badań, które zdecydują co robić dalej. Chyba nigdy w życiu się tak nie bałem jak dzisiaj. Nawet mój pierwszy skok nie umywał się do tego. Wyniki miały być dopiero jutro rano, więc jak codziennie posiedzieliśmy z Mają kilka godzin i wróciliśmy do domu czekając na kolejny dzień.
- Cześć mamo.
- Cześć skarbie- usłyszałem po drugiej stronie- Jak się czujesz? Co z Mają?
W małym skrócie opowiedziałem mamie co i jak, zapewniłem, że dajemy sobie radę i nie potrzebujemy pomocy z zewnątrz.
- A co w domu?
- W porządku...
Po tonie jej głosu wywnioskowałem, że chyba nie bardzo.
- Mamo? Co się dzieje?
- Ojciec chciałby żebyś już wrócił.. Tłumaczę mu, że nie możesz, ale wiesz jaki on jest.
- Mam problemy w kadrze prawda? Kruczek do mnie dzwonił, ale nie miałem czasu z nim porozmawiać.
- Kolorowo nie jest. W tym sezonie nie będziesz już występował. Kolejny też nie jest pewny, ale będzie dobrze, zobaczysz. Kuba daje z siebie wszystko i stara się na sobie skupiać uwagę. Poza tym to on załatwiał wszystko z trenerem i chłopakami, ojciec trochę mu pomagał.
- Podziękuj mu ode mnie, a jak wrócę to zrobię to osobiście. Muszę kończyć. Kocham was, pa.
- My też Cie synku kochamy i pamiętaj wszystko będzie dobrze.
***
Kolejny dzień wydawał się istnym szaleństwem.
Kiedy zadzwonił budzik miałem ochotę go wyłączyć i pójść dalej spać, ale kiedy tylko odłożyłem na szafkę telefon do pokoju bez uprzedzenia wpadł pan Piotr.
- Maciusiu wstawaj proszę! Dzwonili ze szpitala, że są wyniki i potrzebują mnie tam natychmiast.
Te słowa podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody. Wyskoczyłem z łóżka i ubrałem się w zawrotnym tempie. Chwyciłem tylko kluczyki, Nowakowski zamknął dom i już po chwili byliśmy w drodze do szpitala. Po kilku minutach pukaliśmy już do drzwi pokoju lekarskiego.
- Pan Nowakowski! Dobrze pana widzieć.- powiedział Baum, gdy tylko weszliśmy do gabinetu.
- Panie doktorze co się dzieje?- zapytałem.
Lekarz spojrzał na mnie mierząc mnie wzrokiem i zwrócił się do Piotra.
- Potrzebujemy pana zgody na operację.
- Jaką operacje?- zapytałem zdenerwowany, ale znowu zostałem zignorowany.
- Pańska córka ma guza.- powiedział spokojnie mężczyzna.
- I do tej pory nikt tego nie wykrył?- Nowakowski nie ukrywał swojej złości.
- Guz ten jest bardzo specyficzny, daje objawy takie same jak wiele przeciętnych chorób. Dodatkowo jest zlokalizowany w trudnym obszarze mózgu i dlatego potrzebna mi pańska zgoda na operację w Szwajcarii.
- Dlaczego w Szwajcarii?- dalej byłem w szoku tego co usłyszałem.
- Dlatego, że- lekarz zwrócił się do mnie- tam są najlepsze kliniki, z najlepszym sprzętem, który w tym przypadku jest niezbędny. Poza tym na terenie Austrii raczej nikt nie podejmie się tak ryzykownej operacji.
Z wrażenia usiadłem. Dalsza część rozmowy słabo do mnie docierała. Wiedziałem tylko tyle, że Nowakowski podpisał wszystkie dokumenty i za 2 godziny Maja miała być już w drodze do Szwajcarii. O 15 miała odbyć się operacja, która była przewidywana na kilka lub nawet kilkanaście godzin. Razem z panem Piotrem udaliśmy się do domu by spakować najpotrzebniejsze rzeczy i udać się do kliniki, w której będzie się odbywać operacja. Godzinę przed zabiegiem byliśmy już na miejscu.

__________________________________________________________________
Witam was :) Dziś chyba nie jest tak najkrótszy, bynajmniej dla mnie rozdział ten ma
odpowiednie rozmiary. Jestem już po maturze i wreszcie mogę na spokojnie pomyśleć
jak zakończyć tego bloga, a muszę wam powiedzieć, że zakończy się on już w kolejnym
rozdziale, którym będzie epilog :)
Ps. Chciałam podziękować za życzenia dobrze zdanej matury, dzięki dziewczynki ;*

2 komentarze:

  1. No bardzo długi, ale dla mnie i tak za szybko się skonczył :D co za ulga, że to nie rak, wprawdzie guz brzmi okropnie, ale skoro mają zaraz robić operację, to liczę, że wszystko pójdzie dobrze. Musi pójść, bo inaczej mnie popamiętasz! tak, to groźba :D
    Maja wyznała Maćkowi miłość, awwww :D to takie słodkie. Tym bardziej muszą być razem, bo jeśli nie, to nie wiem co ci zrobię ^^
    czekam niecierpliwie na epilog :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział, jest świetny. Bardzo mi się podoba, ale wizja, że kolejny to już epilog strasznie mnie smuci. Na szczęście to że Maja i Maciek powiedzieli sobie co do siebie czują, w zupełności wystarcza mi by nie myśleć o nadciągającym epilogu. Ech biedna Majka guz, szkoda mi tej dziewczyny, ale mam nadzieję, że operacja się uda i razem z Kotem będą szczęśliwi :)
    Pozdrawiam całuski :*

    OdpowiedzUsuń