środa, 1 maja 2013

Rozdział 16

Kolejne dni mijały mi przy łóżku Mai. Kiedy siedział przy niej Nowakowski, ja zajmowałem się zakupami i domem. Nie powiem żeby było to dla mnie łatwe, do tej pory nie musiałem tego robić, więc i nie bardzo miałem o tym pojęcie. Jednakże dobrze wiedziałem, że muszę się teraz zająć panem Piotrem. Mój były trener nie dawał sobie sam rady, to wszystko było ponad jego siły. Ponad moje także, ale musiałem się jakoś trzymać dla tej dwójki.
Lekarze nadal nie wiedzieli co jej dolega. Była zabierana na masę badań co moim zdaniem jeszcze bardziej ją osłabiało. Nie potrafiłem patrzeć na jej cierpienie, a to, że byłem bezsilny jeszcze bardziej mnie dobijało.
Wieczorami przez długie godziny potrafiłem rozmawiać przez internet z bliskimi. Mama nawet zaproponowała, że przyjedzie tu do nas, ale odwiodłem ją od tego pomysłu. Kuba zajął się wszystkimi moimi sprawami razem z Kruczkiem. Byłem im za to wdzięczny z całego serca. Nikt nie znał prawdziwego powodu, dlaczego nie występuje, oprócz chłopaków i sztabu. Koledzy dzielni znosili pytania dziennikarzy na mój temat.
Kiedy wstałem rano, dwa tygodnie po przyjeździe tutaj, nadal nic nie było wiadome. Zszedłem do kuchni jednak pana Piotra już nie było. Na stole leżała tylko karteczka. Podniosłem ją i przeczytałem.
Pojechałem do szpitala, bo po mnie dzwonili. Podobno coś wiadomo.
Nie chciałem Cię budzić. Zjedź spokojnie śniadanie i o nic się nie martw.
P.
Chyba na głowę upadł- pomyślałem. Ubrałem w pędzie kurtkę i buty, złapałem kluczyki do samochodu, zamknąłem dom i po chwili pędziłem już ulicami Innsbrucka do mojej ukochanej. Byłem zły na Nowakowskiego, który pozwolił mi spokojnie spać, kiedy wreszcie nastąpił jakiś przełom.
Jak burza wpadłem do szpitala i pognałem do sali w której leżała Maja. Z pomieszczenia właśnie wychodził pan Piotr, który zatrzymał mnie w wejściu i razem ze mną cofnął się na korytarz.
- Ona musi teraz odpoczywać Maciusiu, nie powinniśmy jej przeszkadzać.
- Nie mogę jej zobaczyć? Jest gorzej?- zapytałem z przerażeniem w głosie.
- Właściwie to jej stan nie zmienił się. Podobno rano czuła się lepiej, nawet lekarz starał się z nią porozmawiać o całej tej sytuacji, ale szybko opadła z sił i teraz śpi.
- Dlaczego tak ją męczą? Nie widzą jak z nią źle? Powinni rozmawiać z panem, rozmowa z nią i tak nie wiele im da.- denerwowałem się.
Mężczyzna pociągnął mnie na jedno z krzesełek, które stało obok sali. Klapnąłem na nie z łoskotem i schowałem twarz w dłoniach.
- Dzień dobry panom!- nad sobą usłyszałem męski głos, spojrzałem w górę i zobaczyłem nad sobą lekarza prowadzącego Majkę.
- Witamy panie doktorze!- odpowiedział za nas dwóch Nowakowski, bo ja nie byłem w stanie się odezwać, albo po prostu nie chciałem powiedzieć czegoś głupiego.
- Mam dla pana wiadomość.- doktor zwrócił się do Piotra- Za kilka godzin pojawi się u nas światowej klasy specjalista, który zajmie się przypadkiem pańskiej córki. Mamy pewne podejrzenia co do przyczyny choroby, ale wszystko musimy potwierdzić, także poprosiliśmy specjalistę o konsultację i jeśli nasze przypuszczenia się potwierdzą wprowadzimy leczenie.
- Myślicie, że to rak?- zapytał cicho Nowakowski, a ja skierowałem swoje przerażone spojrzenie na niego. Do tej pory nawet nie przewinęło mi się to przez myśl, a teraz gdy to usłyszałem..nawet nie potrafiłem opisać tego co poczułem, jednak na chwilę moje serce jakby się zatrzymało. Wzrok przeniosłem na lekarza, w duchu modląc się by zaprzeczył. Pamiętam to jak przez mgłę. Mężczyzna patrzył na nas przez chwilę, a dla mnie równała się ona z wiecznością. Chociaż nigdy mi się to nie zdarzało, myślałem, że zaraz zemdleję.

_____________________________________________________________________
Wiem jest maksymalnie krótki i pewnie mnie za to zabijecie i za to zakończenie, no ale cóż.
A jeśli mnie zabijecie nie będzie dalszego ciągu :P
Przepraszam, że taki krótki, ale mam na głowie maturę i jakoś nie jestem teraz wstanie niczego
sensownego wymyślić. Wybaczcie, kiedy tylko rozprawię się z egzaminem dojrzałości ;)
nadrobię to wszystko :)
Pozdrawiam.

5 komentarzy:

  1. Jasne matura najważniejsza, ale to nie powód, żeby wpędzać Maję w raka! Ej no, kurde! Wprawdzie nic nie jest potwierdzone, ale skoro już pojawiła się wzmianka o tym, to ja drżę z niepokoju ... proszę nie rób mi tego. Im tego. MAĆKOWI TEGO. Maja musi być zdrowa, musi żyć, on jej musi wyznać milość, i mają być szczęśliwi aż po grób. Eeee, grób to przenośnia, żeby ci coś głupiego nie wpadło do głowy ^^
    Czekam niecierpliwie na kolejny i oczywiście życzę jak najlepszego zdania matury :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział faktycznie nie najdłuższy, ale masz u nas taryfę ulgową w związku z maturą, którą życzę byś napisała jak najlepiej oczywiście.
    Ale Maja i rak? Nie to nie możliwe, przecież taka młoda dziewczyna powinna być pełni sił i żyć w spokoju u boku kochanego Maćka. Mam nadzieję, że nie wpadnie Ci do głowy nic głupiego i nasza panna Nowakowska będzie cała i zdrowa :*
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do mnie na nowy 14 rozdział na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/. Mam nadzieję, że się spodoba i liczę na opinię.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie nowy, zapraszam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Piszę tu, bo mam dość nietypową prośbę :D
    Na tej oto stronie na facebooku https://www.facebook.com/swiat.skokownarciarskich.7
    pojawiła się informacja, że autor strony przygotowuje filmik urodzinowy dla Maćka Kota. Należy zrobić sobie zdjęcie z kartką w ręku, a na kartce mogą być życzenia urodzinowe, albo jakiekolwiek słowa, które chcemy do Maćka skierować. Niestety jest nas tylko 6, więc na gwałt poszukuję kogoś jeszcze. Może jesteś zainteresowana? Jesli tak, to pisz do autora strony na facebooku. Czas: do końca przyszłego tygodnia :)
    Z góry dzięki :D

    OdpowiedzUsuń