Siedziałem w samolocie lecącym do Innsbrucka. O tej porze cała czołówka światowych skoków zjeżdżała właśnie do Zakopanego, by oddać kilka skoków na Wielkiej Krokwi przed sobotnim konkursem, a ja w tym czasie wybierałem się do Austrii. To tylko dwa dni, ale czułem, że będą to długie dwa dni. Za oknem rysowała się panorama Alp co przypominało mi moje kochane Tatry. Chętnie bym się teraz tam wybrał na wycieczkę, ale mogłem o tym zapomnieć, gdyż czekała mnie ciężka praca. Przymknąłem na chwilę oczy, podchodziliśmy właśnie do lądowania, a ja jakoś nie bardzo lubiłem ten moment stykania się kół samolotu z podłożem. Po kilkunastu minutach odetchnąłem spokojnie i opuściłem wnętrze maszyny.
Na lotnisku przywitał mnie pan Piotr, przyjaciel Łukasza Kruczka, a zarazem były trener kadry młodzieżowej skoczków. To właśnie pod jego okiem miałem odbyć trening na Bergisel. Podchodząc do mężczyzny zauważyłem, że nie jest sam. Obok niego stała niewysoka brunetka, prawdopodobnie w moim wieku. Nie wyglądała jakby cieszyła się na mój widok. Uśmiechnąłem się lekko by przełamać pierwsze lody i przywitałem.
- Dzień dobry, nazywam się Maciej Kot, bardzo mi miło- uścisnąłem dłoń pana Piotra.
- Cześć Maciusiu- mężczyzna zachowywał się bardziej jakbym był jego synem niż wychowankiem, nawet delikatnie mnie przytulił- Ciesze się, że mogę w końcu osobiście Cie poznać. Łukasz ma zdolnych chłopaków, więc czuje się zaszczycony, że oddał mi pod opiekę jednego z nich.- uśmiechnął się- Mów mi Piotrek..-przypomniał sobie wreszcie o obecności jeszcze jednej osoby i spojrzał w bok- A tak, poznaj moją córkę, Maja.
Uścisnąłem lekko rękę dziewczyny- Maciek.
- Majka- rzuciła krótko i spojrzała na mnie chłodno- Zbierajmy się już, nie mam całego dnia.
Ojciec spojrzał na nią karcąco, ale dziewczyna najwidoczniej nic sobie z tego nie robiła. Chwyciłem szybko swoje bagaże nie chcąc, żeby zaczęli się jeszcze nie daj Boże prze ze mnie kłócić i ruszyliśmy do samochody, który jak się spodziewałem prowadziła brunetka. Drogę do domu państwa Nowakowskich odbyliśmy w milczeniu. Jestem pewny, że pan Piotr chciał się dowiedzieć ode mnie wielu rzeczy, jednak musiałem wyglądać na zupełnie padniętego, skoro nie zadawał żadnych pytań.
Dostałem mały pokoik na poddaszu, wypakowałem tylko kilka potrzebnych rzeczy i po szybkim prysznicu i jeszcze szybszej kolacji położyłem się do łóżka. Prawie już przysypiałem, kiedy moja komórka zawibrowała. Spojrzałem nieprzytomnie na wyświetlacz i odczytałem smsa: Żyjesz? Może byś się chociaż odezwał czy doleciałeś? Masz pozdrowienia od dziewczyn, K.
No tak, dla Krzyśka mój wyjazd nie był na rękę. Chciał mnie przecież swatać, a ja się zmyłem. Nawet nie wiem na ile dziewczyny przyjechały, więc nie wiem ile miał na to czasu, jednak nie chciałem się nad tym zastanawiać. Polubiłem Olę od razu, była ładna, zabawna i mądra, ale nie chciałem się wiązać, jeszcze nie. Mój ostatni związek był jednym wielkim błędem, do tego omal nie straciłem przyjaciela, dlatego życie singla na razie bardzo mi odpowiadało. Szybko wyklikałem kilka słów odpowiedzi po czym zasnąłem.
Jak mi się to podoba, no bardzo. Ale co ta Maja taka jakaś nerwowa, no nie ładnie, nasz Maciek taki grzeczny a ta taka opryskliwa. No nie ładnie :)) Kiedy kolejny rozdział ??? Ja już go chcę :***
OdpowiedzUsuńZapraszam na 22 rozdział http://wakacyjna-milosc.blog.onet.pl/. Oraz zapraszam na obiecanego drugiego bloga gdzie na razie pojawił prolog http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/. Zapraszam i liczę na opinię :)
OdpowiedzUsuńPrzypadkowo trafiłam, ale to opowiadanie jest naprawdę świetne! Pisane z perspektywy Maćka, świetna fabuła ;) I jestem trochę zaskoczona, bo tak sobie czytam, myślę sobie, o pojawiła się dziewczyna, Ola, czyli będzie oczywisty wątek miłosny, a tu kolejna dziewczyna się pojawia Maja ;D No to ja tylko czekam na kolejny, byłabym wdzięczna gdybyś mnie informowała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Serdecznie zapraszam na nn http://wakacyjna-milosc.blog.onet.pl. Zapraszam i czekam na nowy u Ciebie :)
OdpowiedzUsuń