- Dzień dobry!- rzuciłem wchodząc do kuchni, rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem parę czekoladowych oczu wpatrujących się we mnie.
- Jak dla kogo dobry...-Maja podała mi talerz z jajecznicą, a ja usiadłem do stołu. Dziewczyna zabrała się do zmywania naczyń, najwyraźniej przerwałem jej tą czynność pojawiając się. Teraz miałem okazję lepiej się jej przyjrzeć. Miała ładną figurę, ale to mnie nie dziwiło, w końcu dzięki ojcu jej życie obracało się wokół sportu. Długie lokowane włosy spięła w kucyka, dzięki czemu dokładniej widziałem jej twarz. Przez głowę przeleciała mi myśl, że włosy musi mieć po mamie i dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że nawet nie wiem gdzie znajduje się małżonka pana Piotra. Nie poznałem jej, ani nikt na razie o niej nie wspominał. Zapytam później trenera-pomyślałem.
- Co się tak gapisz?- dziewczyna skończyła już zmywać i pewnie od dłuższej chwili wiedziała, że jej się przyglądam.
- Przepraszam...ja...- nie wiedziałem co powiedzieć- zamyśliłem się...
- Ta..- wywróciła oczami.
- Dziękuję bardzo za śniadanie- próbowałem zmienić zdanie, wstałem od stołu i ruszyłem w stronę zlewu by umyć po sobie talerz, jednak Maja zabrała mi talerz.
- Nie ma sprawy...
Na moje szczęście w kuchni pojawił się pan Piotr, spojrzał po nas po czym zabrał się za przygotowanie sobie kawy.
Po śniadaniu całą trójką wybraliśmy się na skocznię. Przez całą drogę zastanawiałem się czego brakuje mi w tej dziewczynie, dopiero gdy przy krótkiej pogawędce trener uśmiechnął się do mnie zrozumiałem, że nie widziałem jeszcze uśmiechu Mai. Może taka chłodna była tylko w moim towarzystwie, tego nie wiedziałem, jak również tego, dlaczego tak na nią działam.
Majka zniknęła nam z oczu zaraz po zaparkowaniu samochodu. Chciałem zapytać mojego obecnego trenera gdzie się wybrała, gdyż udała się w stronę biur pod skocznią, ale jednak stwierdziłem, że to nie moja sprawa, więc skupiłem się na czekającym mnie treningu.
Zatrzymałem się na chwilę by spojrzeć na Bergisel jakiej nie widziałem jeszcze nigdy. Zazwyczaj w jej okolicach kręciło się pełno skoczków i jeszcze więcej kibiców oraz fotoreporterów. Teraz jednak skocznia wyglądała jakby na uśpioną, można było na palcach policzyć kilku turystów, którzy robili zdjęcia temu pięknemu obiektowi. Oczywiście Bergisel była przygotowana idealnie do użytkowania, jednak dzisiaj chyba niewiele osób odda na niej skoki.
- Maciusiu! Chodź już.- pan Piotr przypomniał mi, że jestem tu po to by ćwiczyć, a nie podziwiać widoki.
Szybkim krokiem dołączyłem do niego i poszliśmy najpierw do jednego z domku skoczków, bym tam poznał kilku ludzi, którzy mieli mi pomóc w dzisiejszym treningu.
Około 14.30 trener wypuścił mnie na przerwę, więc postanowiłem skorzystać z okazji i zjeść coś szybko w kawiarence na górze skoczni. Na czas zawodów była ona niedostępna dla turystów jednak dzisiaj tak nie było. Kiedy wszedłem do pomieszczenia zauważyłem, że nie ma tam zbyt wielu wolnych miejsc, jednak po chwili mój wzrok zatrzymał się na pewniej osobie. Siedziała blisko okna by móc podziwiać panoramę Alp. Wyglądała na smutną, nie tak jak do tej pory ją widywałem, bo wtedy zawsze bardziej wyglądała jakby była zła na cały świat, teraz jednak musiała się czymś gryźć. Już miałem do niej podejść kiedy w kieszeni poczułem wibracje telefonu. Wyjąłem go i wyszedłem na korytarz, spojrzałem na wyświetlacz a na nim zobaczyłem nieznany numer. Przycisnąłem zieloną słuchawkę i usłyszałem kobiecy głos.
- Cześć Maćku, nie chciałam Ci przeszkadzać, ale Krzysiek mówił, że to sprawa życia i śmierci więc dzwonię.
Wywróciłem oczami i wypuściłem cicho powietrze z płuc.
- Cześć Ola, więc o co chodzi?
- Krzysiek mówił, że masz jakieś jego pliki na laptopie, których pilnie potrzebuje i prosił żebyś wysłał mu je na e-maila.
Jasne- pomyślałem- Na pewno "pilnie ich potrzebuje".
- No dobrze, jak tylko wrócę z treningu to mu je prześle. A powiedz mi dlaczego sam nie zadzwonił by mnie o nie zapytać?
- Powiedział, że musi coś załatwić i potrzebuje mojej pomocy, bo on teraz jest zajęty.
- Ah tak...-westchnąłem, cały Krzysiek- pomyślałem.
- A tak w ogóle to jak Ci tam w tej Austrii?- Ola była miła, nie miałem prawa źle o niej myśleć tylko dlatego, że mój przyjaciel chce mnie swatać. Przypomniałem sobie też o dziewczynie siedzącej w kawiarni.
- W porządku. Olu oddzwonię do Ciebie później to opowiem Ci coś więcej, bo teraz mam przerwę, ale chciałbym coś jeszcze zjeść, żeby mieć siłę na dalszy trening- zaśmiałem się cicho.
- Ok, będę czekać no i smacznego, cześć.
Wsadziłem telefon z powrotem do kieszeni. Chwilę stałem zastanawiając się czy taki właśnie plan miał Titus.Wiedział, że będę miły dla jego kuzynki i perfidnie to wykorzystywał. Jeszcze raz cicho westchnąłem po czym wróciłem do kawiarni, jednak Mai już nie było.
świetny rozdział, bardzo mi się podoba i bardzo jestem z niego zadowolona. Ech ta Maja co gnębi biedną dziewczynę, mam nadzieję że Maciek jej pomoże, bo w końcu to bardzo życzliwy chłopak. Tylko ten Titus, czy on już powariował swatają go z Olą, skoro ten nawet nie ma na to najmniejszej ochoty :)) No ale cóż, Maciek musi sobie jakoś poradzić z kolegą. A ten na pewno go zrozumie. Zapraszam do siebie bardzo serdecznie Pozdrawiam Kaja :***
OdpowiedzUsuńP.S. Zapomniała bym, mam prośbę, mogła byś mnie informować na moim blogu o nowych rozdziałach :))) Jeszcze raz pozdrawiam i przesyłam Całuski Kaja :**
Zapraszam do siebie na nn http://wakacyjna-milosc.blog.onet.pl/ oraz pierwszy rozdział na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/. Pozdrawiam i z góry dziękuje za opinię :**
OdpowiedzUsuń