środa, 6 lutego 2013

Rozdział 12

W drodze na wyciąg miałem chwile by porozmawiać z Krzyśkiem postanowiłem to wykorzystać, gdyż bałem się, że po zawodach przyjaciel może zacząć się wymigiwać od rozmowy.
- To powiesz mi w końcu jak jest między Tobą i Dominiką?
Chłopak zamyślił się na chwilę i po długim milczeniu wreszcie spojrzał na mnie.
- Wiesz, ona naprawdę mi się podoba...
- Tak wiem, zauważyłem to już w ten sam dzień, kiedy przybiegłeś do mnie z informacją, że przyjeżdża Twoja kuzynka z koleżanką.
- Nie, no widzisz, to nie tak...- Krzysiek westchnął i zatrzymał się.
Kiedy czekaliśmy na podjazd krzesełka analizowałem jego słowa, ale faktycznie teraz już nie rozumiałem o co mu chodzi. Usiedliśmy na krzesełku, które
do nas podjechało i zaczęliśmy się wznosić ku górze. Nie zdążyłem nawet otworzyć ust, żeby wreszcie dowiedzieć się o co chodzi Miętusowi, bo właśnie sam zaczął mówić.
- Nie chodzi tylko o to, że ona podoba mi się z wyglądu. Może spędziłem z nią mało czasu, ale myślę, że zdążyłem poznać ją wystarczająco, by móc mówić, że
ma wspaniały charakter i osobowość. Jest taka dobra i kochana... Cały czas o niej  myślę.. Chciałbym, żeby i ona czuła do mnie to samo, ale tak naprawdę nie wiem na czym stoję.
Uśmiechnąłem się delikatnie. Mój przyjaciel się zakochał i to tak na serio. Zawsze nie podobały mi się dziewczyny, które wokół niego się kręciły. Krzysiek miał pecha i muszę przyznać, że
przyciągał typ panienek, które chcą się przy nim lansować albo uważają, że zarabia nie wiadomo jaką kasę i całą będzie wydawał na nie. Pierwszy raz byłem o niego spokojny. Wiedziałem, że
Dominika to odpowiednia dziewczyna dla niego i miałem nadzieję, że ona też to zauważyła.
- Titus kto jak kto, ale Ty byś nie miał u niej szans?- poklepałem go przyjaźnie po plecach.
- Oj Kocie, Kocie...Ty nie znasz się na dziewczynach, więc od udzielania mi jakichkolwiek rad powinieneś być daleki.- wytknął mi język, ale po chwili spoważniał.
- No co Ty stary, naprawdę myślisz, że mogłaby się w Tobie nie zakochać?
- A co jeśli uważa mnie za fajnego kumpla? Nie chce być dla niej tylko przyjacielem, rozumiesz?- w spojrzeniu Miętusa krył się ból, on naprawdę bał się, że tak może być.
- Rozumiem, rozumiem....- potarłem dłonią o czoło zastanawiając się, co mogę dla niego zrobić.- Posłuchaj może ja z nią pogadam po konkursie, wybadam co i jak?
- Nie sądzę, abyś miał okazję...- nasze krzesełko właśnie podjechało na sam szczyt, więc Titus szybko zeskoczył i zaczął się ode mnie oddalać.
- Ej czekaj! Jak to nie będę miał okazji?
Krzysiek zatrzymał się i zaczekał na mnie.
- Dziewczyny wczoraj wyjechały. Pamiętasz zapraszałem Cię na kolacje, to miała być kolacja pożegnalna.
Klepnąłem się ręką w czoło.
- Kurcze Krzysiek zapomniałem o tym zaproszeniu... Dlaczego nie zadzwoniłeś po mnie, albo nie wysłałeś mi SMS-a?
- No co Ty? Nie chciałem Ci sprawiać kłopotu, wygrałeś, chciałeś to pewnie wszystko sobie ogarnąć, a jeszcze te wszystkie wywiady, konferencja. Dziewczyny też prosiły, żeby nie zawracać Ci głowy, więc
nie dzwoniłem.
Westchnąłem ciężko i spojrzałem na mojego przyjaciela.
- Trzeba było i tak dzwonić. Może i wygrałem, ale świętowanie w waszym gronie było by o wiele fajniejsze, niż te wszystkie wywiady i cała ta reszta.
- Było minęło, nie ważne.
- Miętus, Kot! Do mnie!- Usłyszeliśmy za sobą głos Kruczka, więc grzecznie ruszyliśmy za nim do domku ze sprzętem.
- Proszę bardzo, przebierzcie się i dołączcie do reszty chłopaków, którzy już się rozgrzewają. Za pół godziny skoki treningowe, a potem kwalifikacje. Maciek, Ty nie bierzesz dzisiaj w nich udziału, tak samo jak Kamil i Piotrek.
Posłusznie przebraliśmy się i razem z resztą chłopaków przystąpiliśmy do rozgrzewki. Tak jak wczoraj sprawa Mai chodziła mi po głowie tak dzisiaj ta Krzyśka nie mogła mi z niej zejść. Miałem do niego jeszcze wiele pytań, ale ta rozmowa powinna odbyć się na spokojnie. Teraz najważniejsze znów stawały się skoki. Na te 3-4 godziny musiałem się odciąć i zapomnieć o tym co dzieje się w moim życiu po za obszarem tej skoczni.

- Jak oceniasz swój skok?- zapytał mnie jeden z dziennikarzy.
- Skok sam w sobie nie był zły, może zabrakło kilku metrów, ale jest jeszcze druga seria i na pewno będę walczył.
- Czy ten skok z treningu był dla Ciebie lepszy?
- Ten treningowy skok owszem był trochę dłuższy, ale nie do końca czułem go. Na progu miałem małe problemy, a mimo to udało mi się wyciągnąć z niego zadziwiająco wiele. Ten skok w pierwszej serii był znowu zupełnie odwrotny. Wszystko było dobrze dopracowane, ale może gdzieś zabrakło trochę wiatru.
- Maciek!- usłyszałem za sobą i oboje z dziennikarzem spojrzeliśmy w tą samą stronę. Niedaleko nas stała brunetka i wesoło machała do mnie. Machnąłem do niej i obróciłem się do mojego rozmówcy.
- W takim razie dziękuję i życzę powodzenia w drugiej serii.
- No dziękuję...
Gdy tylko dziennikarz się odwrócił wziąłem narty i ruszyłem do Mai.
- Wiem, że się spieszysz, ale chciałam Cię zapytać  czy... spotkasz się ze mną po zawodach?
Zdziwiła mnie ta propozycja, ale w mgnieniu oka przypomniałem sobie, że mamy niedokończony wywiad i pewnie o to chodzi.
- Chciałbym, ale mam pewną sprawę do załatwienia...
- To może wieczorem? Będziesz wolny tak koło 19?- dziewczyna nie dawała za wygraną.
- Szybko obliczyłem sobie, że konkurs skończy się gdzieś koło 17, więc zdążę spotkać się jeszcze z Krzyśkiem, a potem z Mają.
- Tak o 19 mi pasuje.- kiwnąłem głową.
- Świetnie. To jeszcze się dokładnie spiszemy.
- Ok- już miałem odchodzić, kiedy brunetka złapała mnie za rękę i zatrzymała.
- Powodzenia Maciek, trzymam za Ciebie kciuki.

Siedziałem we wnętrzu Audi już od jakiś 10 minut czekając na Titusa. Ileż czasu można się ogarniać? Właśnie otworzyły się drzwiczki i do samochodu wpadł Krzysiek.
- Sorry stary, ale wiesz uciec przed fankami wcale nie tak łatwo.
- Miętus miałeś tylko iść po rzeczy, gdzie one niby Cię tam dopadły?
- One są wszędzie człowieku...-Krzysiek uśmiechnął się pod nosem i odpalił silnik.
- Czujesz już na sobie tą presję?
- Jaką presję?- odpowiedziałem zdziwiony.
- No wczoraj wygrywasz konkurs, a dzisiaj tylko 5 miejsce...Tak się nie robi Kocie.- chłopak cicho się zaśmiał.- Media nie dadzą Ci żyć.
- A przestań..Sam widziałeś moje skoki, nie  były złe, a że nie wystarczyły na podium to już inna bajka. Wygrałem jeden konkurs, więc to nie powód, żeby twierdzić, że będę wygrywał każdy kolejny. Nie jestem austriacką gwiazdeczką.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Masz szczęście, że Kamil wygrał. Przynajmniej zajmą się nim i Ciebie nie będą już tak gnębić.
- Ja tam im powiedziałem co miałem powiedzieć. Skoki sprawiają mi frajdę i to najważniejsze, a nie to by co konkurs wygrywać i zatracić tą radość.
- O tak Skarbie, tu się z Tobą zgodzę...Ewa została z Kamilem?
- Tak pytałem jej czy jedzie z nami, ale chciała jeszcze zostać. Poza tym co robiła by w pustym mieszkaniu do późnego wieczora, a tak pobędzie sobie trochę z ludźmi.
- No i ma dziewczyna rację. Wiesz, czasem zazdroszczę Kamilowi takiej  żony.
- Nie Ty jeden.- puściłem oczko.- A właśnie to co robimy z Dominiką?
- No jak to co? Nic...
- Chyba sobie żartujesz, tak tego nie zostawię.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk telefonu Krzyśka.
- SMS, weź odczytaj, ja teraz nie mogę.
Wziąłem jego telefon i zacząłem czytać na głos:
" Krzysiu już niedługo zostaniemy sąsiadami.
Wynajęłyśmy razem z Olką mieszkanie w Zakopanem.
Za tydzień się wprowadzamy.
 Mam nadzieję, że odwiedzisz nas razem ze swoimi przyjaciółmi w nowym lokum.
 Pozdrawiam, Dominika. "
- I co?- nie potrafiłem ukryć zadowolenia.- I Ty mi powiesz, że ona nic do Ciebie nie czuje? A wprowadza się do Zakopanego ze względu na Kruczka, tak?
- Oj no dobra, dobra.- Titus sam nie potrafił ukryć radości.- A może i na Kruczka, skąd ja mam wiedzieć?- rzucił rozbawiony moim pomysłem.
- Weź bo jak Cie zaraz walne debilu- zaśmiałem się głośno- Czyli sprawa załatwiona, pogadam z Dominiką na tej "parapetówie" i wszystko będzie jasne.

Tak się cieszyłem, że sprawę Krzyśka mam już prawię załatwioną. Jasne, istniał margines prawdopodobieństwa, że dziewczyna może nie odwzajemniać jego uczuć, ale po tym SMS-ie miałem coraz mniejsze wątpliwości. Wziąłem szybki prysznic, ogarnąłem się trochę i ruszyłem na spotkanie z Mają. Wcześniej umówiliśmy się na tej samej  ławce co podczas wywiadu. Wysiadłem z auta, ciesząc się, że zaraz ją zobaczę. Zakopiańskie uliczki pokrywały się białym puchem, gdyż od popołudnia padał gęsty śnieg. Jak dla mnie świetna pogoda. Zamknąłem samochód i poszedłem na rynek. Dziewczyna już tam była. Chwilę przyglądałem się jak łapie na ręce płatki śniegu i przygląda się ich kształtom. Sam często lubiłem tak robić, ale zapewne wyglądałem wtedy komicznie, a jej dodawało to uroku. Tym razem nie udało mi się jej zaskoczyć, bo zobaczyła mnie zanim do niej podszedłem. Uśmiechała się delikatnie i widać, że dzisiaj nie było mowy o wracaniu do jakichkolwiek smutnych wspomnień.
- Cześć Kocie!
- Cześć mała.
Każda dziewczyna w tym momencie zaczęła by się ze mną kłócić, że wcale nie jest mała, że to, że tamto, ale nie ona.
- Jak minął kolejny dzień pełen przygód?
- Szybko i całkiem zabawnie, muszę przyznać. Już dawno nie śmiałem się tyle co dzisiaj.
- No to fajnie, fajnie. Zastanawiasz się pewnie dlaczego Cię tu wyciągnęłam o tej porze i w taką pogodę?
- Zapewne mamy do dokończenia wywiad.
Maja uśmiechnęła się lekko i powoli pokręciła głową.
- To znaczy...wywiad musimy kiedyś dokończyć, ale dziś chciałam po prostu spędzić z Tobą trochę czasu, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko?- spojrzała na mnie z napięciem wyczekując mojej odpowiedzi.
Chciała ze mną spędzić trochę czasu?- powtórzyłem w myślach- Czy ten dzień może być jeszcze lepszy?
- To mnie teraz zaskoczyłaś...nie spodziewałem się.
Policzki dziewczyny lekko poczerwieniały.
- No wiesz, jutro wracam do Austrii, dziś załatwiłam już wszystkie sprawy, no i nie miałam co z sobą zrobić, więc pomyślałam, że wyciągnę Cię na spacer.
- Jutro już wracasz?- moja radość nagle gdzieś uleciała.
- No tak, jest już po konkursie, nic tu po mnie. Teraz muszę wrócić do siebie, zająć się paroma artykułami i przygotować na kolejne zawody.
Odetchnąłem spokojniej. Więc w kolejnym tygodniu znów się zobaczymy. Tyle chyba przetrzymam.
- Ktoś tu mówił o jakimś spacerze.- wstałem i podałem jej rękę.
Spletliśmy swoje dłonie i ruszyliśmy na przechadzkę po rynku. Zacząłem się zastanawiać, czy za czasem nie śnię. Wokół nas wirowały płatki śniegu, a ja miałem u swojego boku wspaniałą dziewczynę. Rozmawialiśmy o różnych błahostkach, a dla mnie każde jej słowo, każda uwaga, były tak ważne, by poznać ją choć trochę bliżej. Bardzo chciałem ją zapytać o przeszłość, ale wiedziałem, że tym pytaniem zniszczę wszystko co udało mi się dzisiaj dostać. Dlatego pytałem ją o najmniej istotne rzeczy, sam opowiadałem jej o skokach i o naszych wygłupach na skoczni, albo o spotkaniach poza nią. Maja śmiała się szczerze z każdej historyjki, a ja czułem się jakbym wygrał dziś coś więcej niż mogę sobie wyobrazić. Po godzinnym spacerze znów wróciliśmy na chwilę, na ławkę, by dać odpocząć nogom.
- Zimno Ci?- spytałem widząc jak mocniej naciąga czapkę na uszy.
- Trochę..- przygryzła lekko dolną wargę.
- Choć tu.- uśmiechnąłem się i przyciągnąłem ją do siebie, zamykając w mocnym uścisku.
- Dziękuję.
- Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie.
Oparła głowę na moim ramieniu i westchnęła.
- Jest za co. Za ten cudowny wieczór, nie pamiętam kiedy ostatni raz tak dobrze czułam się w towarzystwie mężczyzny.
- Zawsze do usług.- pochyliłem się lekko i dałem jej buziaka w czoło.
Jeszcze przez kilka minut siedzieliśmy tak przytuleni do siebie, ale wiedziałem, że pora się żegnać.
- Choć zawiozę Cie do hotelu, bo całkiem przemarzniesz i się rozchorujesz, a musisz być w formie.
Dziewczyna trochę niechętnie wstała, ale bez marudzenia udała się za mną do samochodu.

- O której masz jutro samolot?- zapytałem, gdy już zaparkowałem pod jej hotelem.
- O 14, a dlaczego pytasz?
- No chciałbym się z Tobą pożegnać na lotnisku, w końcu cały tydzień nie będziemy się widzieć.
- Nie chce żebyś tam był...- powiedziała smutno.
- Dlaczego?
- Nie lubię takich pożegnań... A poza tym jak sam mówisz, już za tydzień się widzimy.
- A może dasz się przekonać? Nie będziesz musiała brać taksówki, zawiozę Cie.
- Nie Maciek, naprawdę nie cierpię takich rozstań. 
- Dobrze, skoro tak wolisz...- teraz i mnie zrobiło się smutno.
- Nie smuć się, bo następnym razem jak wyciągnę Cie na spacer to tak natrę Cie śniegiem, że popamiętasz.- uśmiechnęła się lekko.
- Akurat, bo już sobie ze mną dasz radę.- odpowiedziałem rozbawiony.
- Zobaczymy, zobaczymy.- pokiwała mi palcem przed oczami- Muszę już iść.- przysunęła się do mnie i dała mi całusa w policzek po czym odsunęła się na kilka centymetrów, spojrzałem jej tylko w oczy, a już po chwili całowałem. Pierwsza myśl, która przeszła mi przez głowę, to to, że dziewczyna zaraz odsunie się ode mnie, a potem ucieknie z samochodu i powie, że nie tego się po mnie spodziewała, ale miałem się mocno zdziwić. Maja odwzajemniła mój pocałunek. Po chwili dopiero oderwaliśmy się od siebie, brunetka uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała mi w oczy.
- Do zobaczenia Maćku.- rzuciła tylko i wysiadła.


________________________________________________________
Z tego co słyszę to wiele osób ostatnio dopadła wspaniała wena, mnie też dopadła i macie tym razem coś tak " na słodko" :P Miłego czytania :)

10 komentarzy:

  1. Oooo, i na to właśnie czekałam! Cudownie, po prostu! :D
    Wiedziałam, że Maja w końcu przekona się do Maćka, chociaż już od jakiegoś czasu traktowała go lepiej, no ale w tym rozdziale przeszła samą siebie i to mi się podoba! Zakochany Kotek, haha :D
    Teraz czeka ich tydzień rozstania, ale myślę, że po tym, co się stało, to im dobrze zrobi i jak następnym razem się zobaczą to oby Maciek wyszedł z jakąś inicjatywą, a nie stchórzył, bo się rozgniewam :D I oby jeszcze Krzysiowi wyszło z Dominiką, on jest za fajny i kochany,żeby cierpieć :D
    No to czekam na kolejny, mnóstwa weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówiłam Ci już kiedyś, że Cie kocham :* Rozdział jest Cudowny twoja wena nie powinna Cię opuszczać bo wtedy powstają takie cudeńka jak powyżej :) Jacy oni są słodcy Maja i Maciek, a ten pocałunek och rozmarzyłam się :))
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tego nie wiedziałam, ale już wiem ;) Dziękuję bardzo za miłe komentarze i mam nadzieję, że się choć trochę podobają te moje wypociny :P

      Usuń
  3. To się porobiło :P Ciekawie, ciekawie, nie powiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo długi i ciekawy ten rozdział :) Cieszę się że wena powróciła, czekam na szpilkach na kolejny :D Pozdrawiam Sara :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do mnie na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/ gdzie pojawił się nowy 10 rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hola, Hola!
    JA tego jeszcze nie skomentowałam? Jak to się stało? :O
    Oblegany przez fanki Krzysiu ME GUSTA :D Nic dziwnego, jak się ma takie oczy ;D Ależ on musi byc słodki w tej swojej nieporadności ;)
    A i Maciejowi idzie coraz lepiej z Mają ;) Cieszę się, że spędzają ze sobą czas, bo ich bardzo lubię i widzę, że Kot posunął się już dalej i nawet pocałował dziewczynę ;D
    u mnie 5 odcinek, zapraszam jeśli chcesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj! :) Zapraszam na nowy rozdział na: http://now-you-know.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie nowy rozdział, zapraszam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam bardzo serdecznie na nowy 11 rozdział na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń