czwartek, 18 października 2012

Rozdział 8

Odwróciłem się i zobaczyłem niską blondynkę, która wyciągała właśnie w moją stronę zeszyt i długopis.
- Mogę prosić o autograf?- uśmiechnęła się szeroko.
Moja nadzieja w jednej chwili rozwiała się jak mgła. Nie mam pojęcia jaką musiałem mieć minę, ale dziewczyna była wyraźnie w szoku.
- Przepraszam jeśli Ci przeszkadzam...
- Nie, nie w porządku- zmusiłem się do uśmiechu, wziąłem od niej zeszyt, złożyłem w nim swój podpis po czym szybko jej go oddałem.
- Dziękuję- rzuciła i po chwili jej nie było.
Spojrzałem jeszcze raz po hali i dostrzegłem pana Piotra, który nie ruszył się ani o krok. Pomachałem mu i ruszyłem do samolotu.
Wjeżdżając do Zakopanego czuło się już atmosferę jutrzejszych zawodów. Sam nie mogłem się ich doczekać, chciałem sprawdzić swoje możliwości i czy wyjazd przyniósł coś pozytywnego czy może właśnie na odwrót, niepotrzebnie rozregulowałem się. Nie mogłem się też doczekać by zobaczyć przyjaciół. W czasie sezonu czy to zimowego czy też letniego prawie cały czas spędzaliśmy wspólnie, więc mój wyjazd trochę wybił mnie z tego rytmu. Wiedziałem, że muszę odpowiednio skoncentrować się przed jutrem i porządnie odpocząć, ale o dziwo nie czułem się zmęczony.
Po kolacji i krótkiej pogawędce z rodzicami postanowiłem odprężyć się trochę i zaczerpnąć świeżego powietrza. Ubrałem więc ciepłą kurtkę, na głowę zarzuciłem kaptur i wyszedłem z domu. Właściwie nie było zbyt zimno, ale dobrze wiedziałem co dzieje się na ulicach Zakopanego dzień przed zawodami. Wszędzie pełno kibiców, którzy już nie mogą się doczekać jutrzejszego dnia. Nie chciałem by ktoś mnie rozpoznał, nie miałem sił na autografy czy inne zaczepki. Dlatego też skręciłem w jedną z bocznych uliczek, która miała mnie zaprowadzić na upragnione miejsce. Tak, właśnie teraz chciałem zaleźć się na Wielkiej Krokwi, w miejscu pełnym uroku, w którym dorastałem. Miałem nadzieję, że wszystkie przygotowania obiektu są na dziś już zakończone i w spokoju będę mógł trochę posiedzieć. Spojrzałem na zegarek, 23:16. O tej porze powinno być już prawie pusto- pomyślałem. Nie wiele się pomyliłem. Wejście na skocznie było otwarte, ale pilnował go ochroniarz. Ostatnie ekipy odpowiedzialne za przygotowanie Krokwi i całego zaplecza technicznego opuszczały właśnie obiekt.
Ochroniarz nie bardzo chciał pozwolić mi wejść, ale za dobrze wiedział kim jestem by tego nie zrobić.
- Muszę wejść, w biurze zostawiłem ważne notatki dla trenera Kruczka, a muszę mieć je jeszcze na dzisiaj. Waldek błagam Cię, poratuj- poprosiłem robiąc niewinną minę.
- Ok młody, wchodź. Ale wiesz...-pokręcił głową- jakby co to Ciebie tu nie było.
- Jasne, wielkie dzięki. -klepnąłem go w ramię i szybko zniknąłem z pola widzenia.
Okolica skoczni po woli tonęła w ciemnościach, jednak sama Krokiew była bardzo dobrze oświetlona. O każdej porze w nocy można było ją podziwiać, nawet z odległych miejsc Zakopanego. Uważając by niczego nie potrącić, ani nigdzie się nie poślizgnąć, po woli dotarłem do band zeskoku. Stanąłem sobie za jedną z nich i oparłem się wygodnie, podziwiając. Moją uwagę przyciągnęła pewna sylwetka, jak się po chwili okazało dobrze mi znana. Jak mógłbym ją pomylić z kimś innym?- pomyślałem. Jeszcze chwilę patrzyłem jak dziewczyna krząta się po zeskoku z aparatem w ręce po czym niezbyt głośno krzyknąłem:
- Dzień dobry!
Ewa momentalnie się odwróciła, a po chwili, zapewne gdy zorientowała się już z kim ma do czynienia rozłożyła szeroko ręce, jednak nie ruszyła się z miejsca. Dopiero gdy przeskoczyłem bandę i ruszyłem w jej kierunku ona także poszła moim śladem. Uśmiechała się szeroko na mój widok, a gdy byłem już  tylko o kilka kroków rzuciła się w moje ramiona.
- Kurcze Maciek Ty to masz wejście jak nikt inny!- powiedziała radośnie i uścisnęła mnie mocno.
Prychnąłem rozbawiony i przytuliłem ją mocno. Po chwili odsunąłem ją na wyciągnięcie swoich rąk i spojrzałem na nią. Moja najlepsza przyjaciółka, Ewa Bilan-Stoch, żona wspaniałego skoczka Kamila Stocha, pani fotograf. Uśmiechnąłem się lekko, a ona zmierzyła mnie od stup do głów.
- Skarbie, a Tobie co, mowę odjęło?- zaśmiała się.
- Nie, po prostu tak dawno Cie nie widziałem.- jęknąłem.
- Oj dawno, dawno...-przytaknęła.
- Co Ty za sesje zdjęciowe sobie tu urządzasz bez swojego najlepszego modela?- puściłem jej oczko.
- A gdzie to mój najlepszy model sobie podróżuje co?
- Aaa..sprawy zawodowe. A tak na serio to co Ty tu wyprawiasz sama o tej porze? Że też Kamil Ci na to pozwala.
- A pozwala, pozwala, bo wie jaką wspaniałą i silną żonę ma- uśmiechnęła się - Nie mogłam wysiedzieć w domu przed jutrzejszym, dlatego przyszłam tu już dziś. Nawet nie wiedziałam jak tu może być pięknie kiedy skocznia jest taka opuszczona i cicha. Zazwyczaj widuje tu mnóstwo kibiców i pełno mordek skoczków, także nie miałam jeszcze sposobności zrobić takiej unikatowej sesji, a dzisiaj mnie właśnie taki pomysł naszedł i proszę, jestem.
Pokręciłem tylko z rozbawieniem głową i objąłem ją ramieniem.
- No chyba, że chcesz się załapać na parę fotek?
- O nie, nie mam na to siły, a znając Ciebie nieźle byś mnie wymęczyła, by tylko efekt był zadowalający.
- Oszałamiający nie zadowalający! Ile razy mam Ci to powtarzać?- dała mi prztyczka w nos.
Kiwnąłem tylko głową na znak, że rozumiem wszystko co powiedziała, a ona spojrzała na mnie, chwile mi się przyglądała, a całe rozbawienie nagle gdzieś zniknęło.
- Panie Kot, pan jest coś zbyt cichy jak na mój gust.
Kiedy nie odpowiedziałem wróciła po swój sprzęt, przez chwile składała wszystko po czym wróciła do mnie.
- Na dziś już skończyłam, wiem, że nie powinnam Cie zatrzymywać o tej porze, ale chyba powinniśmy pogadać, co? Albo wiem, odwiozę Cie do domu i wtedy pogadamy, bo jak znając Ciebie to pewnie nie jesteś tu samochodem tak?
- No tak. Ok, więc chodźmy stąd tylko powiedz, że w swoim plecaku masz jakieś papiery.
Ewa zdziwiła się trochę, ale zajrzała do plecaka po czym podała mi plik jakiś formularzy po czym udaliśmy się ku wyjściu. Przy bramie machnąłem ochroniarzowi "dokumentami" i rzuciłem krótkie dziękuję. Oddałem Ewie papiery i wsiedliśmy do samochodu państwa Stoch. Opowiedziałem Ewie o moim pobycie u państwa Nowakowskich, o Majce i o tym, że nie wiem dlaczego nigdy jej nie spotkałem.
Ewa też uważała, że jest to dziwne, że chodź bywa często na zawodach zawsze się jak widać mijaliśmy. Jednak obiecała mi, ze postara się czegoś dowiedzieć na temat dziewczyny, gdyż sama zauważyła, że zależy mi na Majce. Byłem jej wdzięczny, że chce mi pomóc, gdyż zdawałem sobie sprawę, że jak na razie chyba sam jestem z moim małym problemem.


Przepraszam, miał być w poprzedni weekend- nie było go, miał być długi- nie jest, miał być dobry- nie jest :/
No cóż przygotowany rozdział mi się skasował i musiałam improwizować, a poza tym dużo szkoły, a mało wolnego czasu:( No, ale taki jakiś przerywnik w akcji jest. Do następnego, mam nadzieję lepszego :)
Miłego czytania:)

7 komentarzy:

  1. Eeej, to była tylko jakaś fanka? No weź ... :( A ja miałam taką ogromną nadzieję, że jednak Majka przyszła się pożegnać ...
    ta dziewczyna jest bardzo tajemnicza. Załozę się, że nie chodzi tylko o to,że zawsze się mijali, ona na pewno ukrywa jakiś sekret, który Maciuś w końcu odkryje i pewno też spróbuje jej jakoś pomóc :D
    Ciekawe co w tym kierunku zdziała Ewa :) Miła kobieta ^^ I gdybym tylko miała takiego modela jak Maciek, to sama bym została fotografem ^^
    Czekam na kolejny, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nowy rozdział, zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech no ja myślałam że ta fanka to jednak się okaże Maja :) myślałam że między nimi coś tam będzie a tu nic :) Ech pojawiła się nam Ewa, no nie powiem żebym ją kochała ale akurat w tym rozdziale jest bardzo fajna :P Ciekawo dlaczego Maniek nigdy nie spotkał Majki to jest zbyt dziwne by było prawdziwe :) Jeśli mogła byś mnie informować o swoich nowych rozdziałach na moim nowym blogu była bym Ci wdzięczna :P
    Całuski Kaja :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/, oraz na http://wakacyjna-milosc.blog.onet.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na nowy 6 rozdział http://kochamy-skaczemy.blogspot.com. Mam nadzieję że się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie nowy rozdział, zapraszam serdecznie :*
    a kiedy tu coś nowego w końcu? O_o czekam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać że świetnie piszesz..i ta perspektywa ze strony skoczka. Wow! Czekam na kolejny rozdział z wielką niecierpliwością :D
    Pozdrowienia od Sary :)

    OdpowiedzUsuń