niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 9

W sobotę nie mogłem spać już od godziny 5. Spotkanie pod skocznią mieliśmy umówione z trenerem na 7.30, więc nie bardzo wiedziałem co z sobą zrobić. Wstałem z łóżka i leniwie poczłapałem do łazienki, długi prysznic zupełnie rozbudził mnie, więc o powrocie do łóżka nie było mowy. Dlatego udałem się do kuchni, zrobiłem sobie kawę i usiadłem przy oknie. Na dworze było jeszcze dość ciemnio, ale dało się zauważyć,  że śnieg opada na ziemię wielkimi płatkami. Od dziecka kochałem taką pogodę, dlatego w tej chwili poczułem się jak mały chłopiec czekający na coś wspaniałego. Padający śnieg zawsze kojarzył mi się ze zbliżającymi się świętami jednak święta już minęły, a w moim sercu nadal czaiła się ta radość oczekiwania na wyjątkowe chwile. Nawet nie zauważyłem kiedy w kuchni pojawiła się mama i usiadła obok mnie.
- Stresujesz się przed zawodami?- zapytała i objęła mnie ramieniem.
- Chyba trochę tak..- przytaknąłem.- Wiem jaka odpowiedzialność spoczywa na nas od kiedy nie ma Adama. Kibice nadal chcą mistrza.
- Wiem syneczku, ale nie możesz patrzyć na to z tej strony.  Nie możesz myśleć o tym co pomyślą albo powiedzą inni. Musisz robic to co kochasz i tylko na tym się koncentrowac.
Uśmiechnąłem się do mamy i przytuliłem ją mocno. Ona wiedziała o mnie więcej niż ktokolwiek inny. Tata zawsze liczył na moje sukcesy i często kiedy nie potrafiłem ich osiągnąć i on nie potrafił mnie wtedy wspierać, mama zaś była ze mną zawsze. Nie ważne czy wygrywałem czy przegrywałem, ona była ciągle u mojego boku. Dzisiejszym dniem chciałem jej za to podziękować. Postanowiłem wygrać dla niej.
O 7.10 byłem już pod skocznią. Pierwsi kibice zaczynali się schodzic by móc zobaczyc nasz trening. Wysiadłem z samochodu i zobaczyłem Ewę. Zdziwiło mnie to trochę, bo zazwyczaj pojawiała się po treningu, wcześniej zawsze zajmowała się sprzętem tak by na zawody byc jak najlepiej przygotowaną. Pomachała do mnie więc podszedłem do niej i dałem jej całusa w policzek na powitanie.
- Cześc, Kamil już na górze?
- Tak, przed chwilą się tam udał.
- A Ty co robisz tu tak wcześnie?
- Czekam na Ciebie -uśmiechnęła się podejrzanie.
Albo wypita rano kawa jeszcze nie zaczęła na mnie działac albo miałem zupełny zanik pamięci skoro nie potrafiłem skojarzyc, dlaczego moja przyjaciółka zawraca sobie głowę moją osobą o tak wczesnej godzinie w zimowy sobotni poranek. Dlatego spojrzałem na nią tempo czekając na jakieś wyjaśnienia.
Kiedy nic jej na to nie odpowiedziałem, Ewa pokręciła zrezygnowana głową.
- Kocie czy Ty aby na pewno jesteś dziś w stanie brać udział w zawodach, skoro Twój mózg mocno śpi jeszcze w łóżku? Bo wiesz to może byc trochę niebezpieczne dla Ciebie czy też ludzi w Twoim otoczeniu.
Jawnie się ze mnie zgrywała, ale nie miałem teraz głowy do żadnej riposty, bo właśnie mnie olśniło i przypomniałem sobie, że Ewa obiecała mi pomoc w sprawie Majki.
-Wiesz coś o Mai tak?- spytałem prędko jakbym się przestraszył, że przyjaciółka mi zaraz gdzieś ucieknie.
- Brawo, a jednak Twój mózg powoli się budzi- prychnęła rozbawiona tym torturowaniem mnie.
-Mów szybko, proszę Cię.
 Dziewczyna spojrzała na mnie z politowaniem i opowiedziała mi wszystko co wiedziała. Gdy już przekazała mi wszystkie informacje rozstaliśmy się i ja udałem się na górę skoczni a Ewa do domu. Nie byłem pewny czy teraz uda mi się wygrać, głowę miałem za bardzo naładowaną wszelkimi wiadomościami, niektóre rzeczy nie były wiadome na pewno, wymagały dokładniejszego sprawdzenia, ale o tym teraz mogłem zapomnieć, gdyż rozpoczął się trening.
W naszym domku spotkałem Titusa, który bardzo chciał wiedzieć jak minął mi pobyt w Austrii oraz zapraszał na kolację do siebie. Nie widziałem jak mógłbym się wykręcić z tego zaproszenia, dlatego szybko zgodziłem się i ruszyłem na belkę by oddać swój skok.
Skoki treningowe w moim wykonaniu nie prezentowały się najlepiej i zapewne, gdybym musiał się kwalifikować już miałbym po zawodach. Nie mogłem się na niczym skupić, po głowie krążyły mi tylko słowa Ewy. Maja została bardzo skrzywdzona, a ja nic o tym nie wiedziałem. Paskudnie się z tym wszystkim czułem.
Właśnie szedłem w stronę wyciągów, konkurs miał się zacząć za 15 minut, chociaż skakałem pod koniec pierwszej 10 chciałem na górze być już teraz. Musiałem psychicznie nastawić się do tych zawodów. I wtedy ją zobaczyłem. W pierwszej chwili wydawało mi się, że coś mi się przywidziało, ale nie było szans by mówić o pomyłce. Majka rozmawiała właśnie z popularnym Morgim. Przyglądałem się chwile tej scenie, dziewczyna zapisała ostatnie odpowiedzi skoczka i podziękowała za wywiad. Thomas wziął swoje narty i ruszył na wyciąg wymijając mnie. Nie miałem czasu by zastanowić się jak ją zagadnąć, po prostu zawołałem ją a ona odwróciła się, chwile mi się przyglądała ale zaraz uśmiechnęła się szeroko.
- Jak miło znów Cie zobaczyć- uśmiechnąłem się do niej.
- Spodziewałam się, że się dziś zobaczymy, ale obstawiałam raczej wywiad po zdobyciu pierwszego miejsca.
Zaskoczyła mnie tą odpowiedzią. Więc jednak postanowiła zacząć robić wywiady z polskimi skoczkami?
 - Myślę, że i wtedy się zobaczymy. A właściwie to co tu robisz? Przecież miał zamiast Ciebie przyjechać ktoś inny.
 - No cóż zależało mi na tej imprezie i wiele zrobiłam by się na niej znaleźć- dziewczyna była wyraźnie z siebie zadowolona.
Udało mi się zamienić z Mają jeszcze parę słów, po czym udałem się na górę skoczni. Teraz, gdy ją zobaczyłem moja głowa uspokoiła się trochę, a ja skupiałem się teraz tylko na tym by oddać jak najlepszy skok i spotkać się z nią na umówionym wywiadzie. Przypomniałem sobie też słowa mamy wypowiedziane dziś rano i wiedziałem, że robię to tylko dla siebie. Teraz wiedziałem to na pewno.
 Kiedy przyszła moja kolej usiadłem spokojnie na belce i zaczekałem na znak od trenera. Po chwili już zbliżałem się do progu i gdy tylko się odbiłem wiedziałem, że to będzie to. Jednak w tych kilku sekundach nie myślałem o tym, znów rozkoszowałem się wolnością i świadomością, że wszystko będzie dobrze, że tylko ja mogę zdobyć to o czym marzę.
134 metry i drugie miejsce zajmowane na półmetku zawodów cieszyło, ale to nie był szczyt moich marzeń. Polscy kibice oczekiwali dziś zwycięzcy, a ja byłem gotowy by nim się stać. Koledzy gratulowali mi dobrego wyniku, jednak nadal byliśmy tylko rywalami i wszyscy czekali na to, że nie udźwignę presji tak wysokiego miejsca. Gdy wróciłem na górę by zaczekać na swój drugi skok nadal słyszałem kibiców wiwatujących pod skocznią. Wiedziałem, że gdybym wygrał w Zakopanem nie tylko spełnił bym marzenia swoje, ale także kilku tysięcy ludzi na trybunach i tych przed telewizorami w domach.
Powoli stanowisko skoczków zaczęło się wyludniać. Druga seria trwała już w najlepsze i w pomieszczeniu zostałem tylko ja Gregor Schlierenzauer i Thomas Morgenstern, dwóch Austriaków, którzy również powoli zaczęli opuszczać pokój. Wiedziałem, że wygrać z nimi nie będzie łatwo, ale mało mnie to teraz obchodziło. Wiedziałem, że nikt moich marzeń nie spełni za mnie, a poza tym obiecałem dwóm ważnym dla mnie kobietom dzisiejsze zwycięstwo.
Siedząc na belce spojrzałem w dół, wszędzie widniały teraz biało-czerwone flagi, a okrzyki dopingu zlewały się w jeden głośny. Czegoś takiego nie doświadczyłem nigdy, ale teraz wiedziałem, że chce to czuć już zawsze. Ruszyłem szybko w dół i jedyne co pamiętam to jeszcze głośniejszy wrzask niż ten który słyszałem na belce. Sam nie wiedziałem, gdzie wylądowałem, liczyłem się tylko z tym by wykonać prawidłowy telemark, każdy punkt był na wagę złota jeśli chodziło o takiego przeciwnika jakim był Gregor.
Dopiero spiker uświadomił mnie, że polepszyłem swój skok o 2 metry. Ruszyłem za bandy i stanąłem na miejscu przeznaczonym dla lidera, bo oczywiście spokojnie wyprzedziłem Thomasa. Teraz musiałem tylko zaczekać co zrobi Gregor. Skoczek wzbił się w powietrze, szybował kilka sekund i wylądował. Wszyscy spojrzeli na wyświetlacze i po chwili wszystko było jasne. Zostałem poderwany do góry przez chłopaków i na ich ramionach wyniesiony na zeskok. Więc tak o to wśród tłumów skandujących moje imię spełniłem swoje marzenie.




_____________________________________________________________________
Nie mam pojęcia co to jest ;) Nie byłam w stanie skończyć tego rozdziału, nie wiem nawet dlaczego, ale pisałam i pisałam... Jednak na dobre mi to nie wygląda, przepraszam :) No ale obiecałam i jest.
Pozdrawiam

8 komentarzy:

  1. No dobrze że jakikolwiek rozdział się pojawił bo już zatęskniłam za twoim opowiadaniem, czyli jednak Maja przyjechała do Zakopanego?, dobrze że się jej udało. Do następnego :*
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział może być ;) Podoba mi się :D Pozdrowionka Sarcia

    OdpowiedzUsuń
  3. żartujesz sobie chyba, ten rozdział jest genialny! długi i w ogóle, ale pochlonęłam go w minutę (dobram przesadzam :D). Jak ty to świetnie opisałaś, o Boziu, zazdroszczę kobito, zazdroszczę! Chociaż odczuwam spory niedosyt, a chodzi oczywiście o Majkę, mam szczerą nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział, gdzie poznamy prawdę o tej dziewczynie. Jestem baaardzo ciekawa kto i jak ją skrzywdził, no i co zrobi z tym Maciek ...
    Czekam na szpilkach na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tygodniowym opóźnieniu zapraszam na nowy 7 rozdział u mnie na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/ :) Zapraszam i liczę na opinię :**
    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na nowy 8 rozdział na http://kochamy-skaczemy.blogspot.com/. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i liczę na opinię :*

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku jak mi się to cudownie czytało *.* Po pierwsze, chyba jest to pierwsza historia, którą czytam, pisana oczami skoczka.
    Po drugie już mnie kupiłaś Mackiem Kotem ;)
    Na początku myślałam, że Ewa mogła się troche powstrzymac z informacją o Majce, skoro skoczek miał głowę pełną myśli, jednak potem odetchnęłam z ulgą, czytając, że Mackowi jednak udały się skoki ;) trzeba dążyc do celu, robic to jak najlepiej nie zważając na nic, a efekty będą jawnie widoczne. Tak było i w jego przypadku.
    A tak poza tym to lubię twoją Ewę rzucającą ironicznymi tekstami <3
    I jeśli ci to nie przeszkadza, zrobię tutaj mały spam, w postaci linka do mojego bloga, również o skokach narciarskich, też polskich ;) Dopiero założyłam go więc na razie jest prolog, ale mam nadzieję, że się spodoba ;)
    www.zakopianski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. http://zakopianski.blogspot.com/ zapraszam serdecznie na pierwszy rozdział ;) jeśli masz gg miło by było gdybyś je podała, to by mi było łatwiej cię informowac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. z racji tego, iż w tygodniu nie będę w stanie nic dodac, zapraszam już teraz na dwójeczkę na www.zakopianski.blogspot.com , zyczę miłej lektury
    :)

    OdpowiedzUsuń